|
Od autora
"Zawsze nosiłem się z zamiarem."
napisania o Raymondzie Rousselu, podobnie zresztą jak
o tych wszystkich, którym zawdzięczam rozliczne - estetyczne, literackie,
emocjonalne, intelektualne, egzystencjalne - zachwyty, jakimi przecież znaczone
bywa życie człowieka z własnego wyboru i z wyroków losu stale obcującego z
wytworami kultury. Przede wszystkim z tego względu, by dając wyraz owym
zachwyceniem i inspiracjom, zarazem choć częściowo
spłacić dług zaciągnięty wobec ich sprawców. Dopiero zaś w dalszym planie moje
intencje były ściśle teoretyczno-badawcze, co akurat na przykładzie tej książki
jest bodaj bardziej niż zazwyczaj widoczne. Roussel -
obok Sade`a, Nietzschego, Schopenhauera, Derridy, Deleuze`a czy Schulza, Borgesa, Artauda, i jeszcze kilku
innych, najczęściej tych, którzy własnej myśli czy twórczości nie potrafili, na
różne zresztą sposoby, oderwać od własnej egzystencji, tworząc swoiste
"dzieło-życie" - był zawsze dla mnie jednym z najważniejszych doświadczeń i jedną
z najważniejszych postaci. Z niektórymi z wymienionych zdołałem się już w paru
zdaniach rozliczyć, z innymi - nie; z niektórymi zapewne jeszcze zdołam, ale z
pewnością nie ze wszystkimi. Książka ta pozwala mi cieszyć się myślą, że moje
sprawy z kimś tak niezwykłym i fascynującym, jak Roussel - który świadom
odkrywczości swej literatury całe życie poświęcił nieprawdopodobnie rygorystycznym
poczynaniom twórczym - zostawię jako z grubsza załatwione.
|